Wspomnienia & Przemyślenia.
Wybiła północ. Leże w swojej komnacie i płaczę. To takie żałosne! Ojciec kazał mi żałować żywych nie zmarłych. On nie wie jak to stracić bliskiego przyjaciela. Biedna Melisa, gdybym tam była na pewno by nic jej się nie stało. Tylko wciąż mnie dręczy fakt, że Cameron jest wśród żywych. Nie wiem dlaczego chcę mnie zabić. Ohh... Za dużo tego! Westchnęłam i postanowiłam pójść do ogrodu,gdzie ojciec wszystko mi wytłumaczył. Założyłam jakąś pelerynę i wyszłam w akompaniamencie strażnika.
x Retrospekcja x
-Ventum, usiądź proszę.-Rozkazał spokojnym głosem ojciec.
Znajdowaliśmy się w pięknym ogrodzie. W centrum stała piękna,biała i okrągła altanka. Po jej drewnianych ścianach wznosiły się pędy czerwonych róż. Wokół nas rozprzestrzeniały się się różne drzewa, krzewy ,kwiaty. W oddali było ogromne jeziorko. Blask księżyca,który został rzucony na taflę wody był niezwykle magiczny. Noc również taka była...
-Ojcze, chce wiedzieć wszystko!-Wyszeptałam obawiając się strażnika.
- Nie musisz szeptać moja miła. Dobrze córko,powiem Ci wszystko.-Poprawił się na ławeczce..- Tak na prawdę twoja ziemska opiekunka nie jest twoją matką, tylko Calla Rotherdoon. Moja małżonka, która zmarła wydając cię na świat. To były straszne warunki! Panowała wojna między nami,istotami magicznymi, a ludźmi. Ciąża była zagrożona a mimo tego urodziła Cię. Kiedy zmarła a wojna była coraz bardziej nie do zniesienia. Wysłaliśmy cię wraz z największym kapłanem do twojej przyziemnej opiekunki. Zmieniliśmy ci wygląd i dodaliśmy pięć lat by zwiadowcy ciemności cię nie znaleźli.W ich świecie masz dwadzieścia siedem lat lecz tu tylko dwadzieścia dwie wiosny. Kiedy dziesięć lat temu zakończyła się wojna. Podpisaliśmy traktat pokojowy z Ludźmi. Zawarliśmy w nim,że ich rycerze mogą służyć w naszych szeregach a nasi w ich. Nasi poddani mogą żenić się z ich poddanymi...
-Tato nie interesuje mnie wojna, lecz moje dzieje.-Przerwałam mu.
-Ach...tak,wybacz.-Odchrząknął i kontynuował.-Nasz lud potrzebuje nowego króla, świeżego umysłu! Zbliża się wojna z mocami ciemności,z Hadesem.-Wyszeptał ślepo patrząc gdzieś nade mną.-Znaleźliśmy szpiega. Niejakiego John'a Smith'a.Wiem,że jesteście zaręczeni. I wiem również,że to dla Ciebie delikatny temat.Jest torturowany i...
-Co? Nie możecie! Ja..ojcze to mój przyszły mąż! Ja go kocham!-Wyszeptałam ze złością smutkiem i odrazą. Wszystko mieszało mi się powoli w głowie. Nie mogłam uwierzyć. Wiedziałam,że ojciec zaraz powie,że został wysłany by mnie zabić...
-Dobrze myślisz córko. Przyjmij moje współczucie.-Powiedział do mnie w myślach. Pomyślałam,że mógł pomyśleć,że zaraz się rozpłaczę,lecz się mylił.
-Wybacz, że Ci przerwałam,ale chcę go ujrzeć.-Mówiłam twardo.-Rano chcę rozpocząć trening z sir Christianem. W końcu muszę nauczyć się władać mieczem i innymi takimi.-Uśmiechnęłam się.-Wybacz, ale udam się na spotkanie.-Dygnęłam przed nim i ruszyłam w stronę zamku.
-Uważaj na swe uczucia. Nie podawaj serca komuś na tacy, jeśli nie jesteś pewna jego intencji lub uczuć... -Wyszeptał tajemniczo. Nie wiedziałam o czym mówi....
x Powrót x
Otarłam łzy i szłam korytarzami wielkiego zamku. Nie podążałam do tej pięknej alejki lecz do mrocznych lochów. Strażnik,który za mną podążał robił mało hałasu swoją zbroją. Byłam mu za to wdzięczna. Rozejrzałam się nerwowo, czy ktoś mnie nie śledzi i zza zakrętu wyłonił się sir Christian. Wpadliśmy na siebie.
-Proszę mi wybaczyć milady.-Skłonił się.
-Wybaczam.-Dygnęłam i chciałam iść dalej.
-Pani, gdzie zmierzasz w tę ponurą noc? Jeśli można wiedzieć.-Zapytał podejrzliwie.
-Nie,nie możesz wiedzieć.-Odwróciłam się i zeszłam na dół po krętych schodach.
Co za smród! Zakryłam twarz ciemno fioletową peleryną. Podeszłam do strażnika i rozkazałam by zaprowadził mnie do więźnia. Zaprowadził mnie na sam koniec lochów. Było tu ponuro i jedyne światło to pochodnie rozstawione po kątach korytarzy między celami. W świetle księżyca zauważyłam,że w kącie celi leży ledwo żywy John.
-Czy on żyje?-Zmartwiłam się.
-Spokojnie Pani, będzie żył.
-Zostaw nas samych.-Rozkazałam
Wpuścił mnie i zamknął furtkę. Gdy odszedł podeszłam do niego,przykucnęłam i oglądałam go z profilu w świetle księżyca,które rzucane jest przez małe okienko. Czułam łzy na policzkach. Jego twarz była zmasakrowana a jego piękna arabska cera niczym...
-Johny,kochany,żyjesz?-Wyszeptałam dławiąc się łzami i odważyłam się dotknąć jego twarzy.
Niczego nie świadoma, zostałam złapana za dłoń i okręcona przez Johna,że miałam ostrze przy tętnicy szyjnej.
-Witaj ukochana! No no,widzę,że nieźle ci się układa. Zdobyłaś już może księcia Sigmonny? A może księcia niebios?-Żartował a moja dobra połowa płonęła od wewnątrz.Czułam cholerny ból. na połowie ciała.
-To nie ty! John by się tak nie zachowywał! Nigdy by mi tego nie zrobił!- Łkałam i w myślach wzywałam pomoc.
x Oczami Niall'a (Ellijah'na) x
Kładłem się spać po kilku godzinnej modlitwie do Boga aniołów i czyszczeniu skrzydeł i zbroi, kiedy usłyszałem wołanie o pomoc i szloch.
-Ventum...-Wyszeptałem i zacząłem biec w stronę lochów ,gdzie jej szloch wydawał się coraz głośniejszy. Po drodze spotkałem klucznika,który przysnął. Obudziłem go wrzaskiem. Wziąłem pochodnię i pobiegłem do ostatniej celi. To co zobaczyłem, krew zmroziło mi w żyłach. John wysłannik piekła, trzymał przerażoną Ventum przed sobą i przy jej szyi coś błyszczało,to był sztylet.
-Puść ją!-Wrzasnąłem,kiedy klucznik otwierał furtkę.
-Wiesz, na twoim miejscu nie otwierałbym ich.-Wyszeptał ostrzegająco patrząc prosto w me oczy.
-Dlaczego?-Odpowiedziałem również tym samym tonem.
-Bo inaczej twoja księżniczka umrze. Wiem co do niej czujesz.-Pocałował ją. We mnie zawrzało.-Twoja Ventum Rotherdoon,zginie!-Wyszeptał i chciał przejechać jej po ostrzem po szyi,kiedy zareagowałem magią.- Xantos!-Wrzasnąłem i strumień czerwonego światła błysnął w stronę Anioła Ciemności.
Padł na ziemię z otwartymi oczyma i ustami, z dłoni wyleciał mu sztylet,który po chwili zamienił się w czarny podmuch i zniknął. Wbiegłem do Ventum i przytuliłem ją. Tak bardzo ją kocham...
Po chwili odsunąłem się i zapytałem czy wszystko w porządku.
Dziwiło mnie to, że zabiłem go jednym zaklęciem. Schowałem skrzydła i wyprowadziłem ją stamtąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz