Czas Działania i Odkrycie Niespodzianek
To będzie chyba najdziwniejsza część :/Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Jeszcze nigdy w życiu tak, źle się nie czułam! Słyszałam coraz to głośniejsze ciche rozmowy. Otworzyłam oczy i jak przez mgłę zobaczyłam prawdopodobnie Niall'a.
-Ellijah?- Zapytałam zachrypniętym głosem.
Chłopak stojący przy komodzie. Pakował swoje leki do małej dębowej skrzyneczki. Były tam różne małe szklane buteleczki i fiolki zatkane wiórowym korkiem. Były przeróżnych kolorów i gęstości.Coś mruczał pod nosem. Po chwili mnie zauważył i uśmiechnął się i przerwał swoje modły.
-Panie! Księżna się obudziła.-Zawołał z zachwytem.
Rozglądałam się po pokoju. Byli tu Ojciec, Ellijah i sir Christian, oraz jakaś tajemnicza kobieta,która stała w kącie i bacznie mi się przyglądała. Wyglądała bardzo dostojnie. Na sukni miała jakiś herb, prawdopodobnie smoka lub węża. Z tego letargu wyrwał mnie ojciec.
-Ventum! Jestem rad widząc cię wśród żywych!-Na jego twarzy gościła radość.
-Panie wybacz na chwilę-Ukłonił się Niall i Król się odsunął. Niall wyciągnął rękę nad moją głowę i zaczął coś szeptać. Pod jego ręką rozświetliło się złote światło i rozczepiło się na miliony złotych kawałeczków i pyłu.
Czułam jak w kilka sekund wraca we mnie cała siła jaką utraciłam. Gdy zakończył wzięłam najgłębszy wdech i poczułam się cudownie.
-Gotowe Panie, Pani-Ukłonił się ku ojcu a potem mnie.
-Dziękuje Ellijah.-Złapałam go za dłoń.
Sir Christian westchnął z dezaprobatą- Pani może rozpoczniemy lekcję władania mieczem?-Ukłonił się gdy spojrzałam na niego. Wciąż trzymałam dłoń Ellijah'na.
-Oczywiście Christianie.-Uśmiechnęłam się mimowolnie i puściłam dłoń Ellijah'na.
-Wybacz Pani.Poznaj moją matkę.-Po chwili podeszła do nas jego matka.
-Witaj jestem Catherina Dragonović. Widzę,że łączy Cię niezwykła więź z mim pierworodnym Pani.-Oznajmiłam spokojnie i uśmiechnęła się lekko.
-Witaj Pani, jestem Sylvia McCartney.-Ukłoniłam się głową.
-Możemy zacząć za godzinę?-Wtrącił się Christian.
-Oczywiście Sir.-Uśmiechnęłam się.-Możecie wezwać służkę?-Oznajmiłam-Chcę się odziać.
-Oczywiście...Straże!-Zawołał Ojciec.
-Przepraszam czy mogę zostać sama?-Zapytałam zawstydzona.
Wszyscy wyszli oprócz służki.
-Pani wzywałaś mnie?-Ukłoniła się.
-Tak moja droga. W co najlepiej się ubrać do ćwiczeń w plenerze?-Uśmiechnęłam się.
-Spodnie wysokie buty,zbroję. I najlepiej związać włosy.-Mówiła.
-Świetnie! A ta zbroja nie jest ciężka?-Zapytałam z nadzieją....
Sir Christina przygotowywał się do ćwiczeń z księżniczką. Kiedy był w zbrojowni, przybył do niego Archanioł Ellijah.
-Przyglądałem ci się ostatnio Christianie.-Wyszeptał opierając się o stojak do kuszy.
-Tak? I co zauważyłeś?-Spojrzał na niego z uśmiechem. Lecz po chwili uśmiech mu zrzedł.
-Trzymasz się za blisko księżniczki. ZBYT blisko.-Wyszeptał z naciskiem.
-O co ci chodzi Ellijah ? Po prostu pomagam jej.- Wrócił do ostrzenia miecza.
-Nie rób ze mnie głupca! Podoba Ci się.
-Tak Ellijah, podoba. Jestem rycerzem i księciem i nie wypada mi kłamać.-Oznajmił spokojnym tonem.
-Więc wiem już wszystko. Uważaj na siebie.-Wyszeptał i wyszedł ze zbrojowni.





