wtorek, 20 maja 2014

Bad & Good Angel 4

A jednak mogło!

-Jak myślisz.Czy ona przeżyje?-Raczej tak! Czuję jej tętno i bicie serca. Chyba się budzi. Muszę znikać.Mam nadzieję,że pomogłem.-Dziękuję za wszystko i pójdę się upewnić...
 
   Gdzie ja jestem?-Wyszeptałam zachrypniętym głosem.Ciężko było mi otworzyć oczy, biel ścian przerażała swoją czystości...
-Spokojnie..Jest pani bezpieczna.-Ktoś ocierał mi czoło.Ten głos był mi już znany.
-Melisa?-Otworzyłam oczy. Ujrzałam nad sobą dziewczynę ze łzami w oczach. Wyglądała lepiej niż gdy przyszła do mojego gabinetu pierwszy raz.-Dlaczego płaczesz?-Zdziwiłam się. Próba podniesienia się, zakończyła się bólem szyi.
-Tak to ja. Proszę się nie ruszać! Sedreth panią uszkodził! Ellijah panią uratował..Ehh to Skomplikowane!-Wyszeptała.
-Kto to ten Sed...Sed..Ehh nie ważne a ten Ellijah?-Byłam skołowana.-I co się stało z moją szyją?
-Sedreth to wysłannik Belzebuba. Jest wampirem z pokolenia Judasza.Został nasłany na panią bo pani jest półboginią córką Casandry McCartney i Eurus'usa.Pani wie po wietrze jaka zaraz będzie pogoda,prawda? To dlatego tu pani zamieszkała.Pani uwielbia wiatr i prawdopodobnie może pani nawet nim kierować poprzez uczucia. A Ellijah to Niall.Wciąż pomaga mi wyleczyć ciało...Pomógł również pani,z szyją. Może coś do picia?-Skończyła niewinnie.
-Na razie nie..Muszę to przetrawić...-Może to prawda? Bo kiedy jestem zła wije silny wiatr.A jak spokojna to nawet pogoda się robi...Nieee..Głupieję na starość...Ooo ktoś przyszedł..Hmm jakiś facet...Coś słychać..
-Jest u pani moja narzeczona?Wiem,że jest!-Nasilenie głosu.-Tam? Świetnie!-Tupot butów coraz głośniejszy...
-Kochanie wszystko w porządku? Martwiłem się...-Chciał mnie przytulić lecz coś go odpychało.-Ściągnij skaplerzyk...-Zerwałam go. Podbiegł i przytulił mnie, potem pocałował.-Bałem się,że cię zabił. Pierdolony skurwiel!
-Spokojnie już jest lepiej.-Otarłam łzy i wtuliłam się w niego....
-Kiedy wrócisz do domu? Chcę się tobą zająć osobiście.-Wyszeptał z nadzieją.
-Nie wiem skarbie.-Powiedziałam z żałością w głosie.
-Muszę iść wyczuwam siły dobra.I szybsze bicie serca...Kocham Cię!-Krzyknął i zniknął.
Po chwili pojawił się jakiś anioł. Oślepiał mnie blask jego skrzydeł.Wyglądał nadzwyczajnie! Niby anioł a ubrany jak zwykły nastolatek.Po jego twarzy przenikały różne etapy życia...To był nadzwyczajny efekt!

-Kim jesteś?-Wyszeptałam ze strachem,którego się nie spodziewałam.
-Jestem Ellijah...Wysłannik Pana Niebieskiego.Bądź pozdrowiona córko Eurusa i Casandry.-Ukłonił się a ja nadal byłam w szoku.
..

Brak komentarzy: